Lubię twój zapach.
Lubię twoją mokrą skórę przytuloną do mojej.
Lubię nienachalne wędrówki twoich palców.
Lubię twój oddech nie tylko wtedy, gdy przyspiesza synchronicznie z moim, ale i wtedy, gdy się uspokaja.
Lubię tę ciszę między nami, w której nie ma nic niezręcznego, która jest nam potrzebna, by wchłonąć w siebie dopiero co przeżyte emocje.
Lubię to, że twoje oczy szukają moich, pytając o potwierdzenie, mimo że decyzję podjęliśmy już wcześniej.
Lubię tę naturalność, to, że nie wstydzimy się nagości i nie wstydzimy się komunikowania swoich potrzeb.
Lubię to, że bez skrępowania rozbierasz się z masek i mówisz mi rzeczy, o które nie pytam.
Lubię, że jesteś inny niż dla większości ludzi, że poznałam twoją stronę, o której istnienie mało kto cię podejrzewa.
Lubię to, jak łatwo spacerujemy pomiędzy emocjami i z takim samym zaangażowaniem możemy razem żartować, jak i dotykać rzeczy trudniejszych.
Lubię twoją gwałtowność i pośpiech.
Lubię twoje odprężenie i twoje zmęczenie.
Lubię jak patrzysz.
Lubię siebie przy tobie, bo czuję się bezpieczna.
Lubię jak twoje pocałunki pozbawiają mnie wyrzutów sumienia.
Lubię popełniać z tobą ten błąd.
Może nie spaliliśmy żadnego mostu. Może budujemy własny.
***
Po raz kolejny zagryzłam wargę i poczułam na języku smak świeżej krwi.
Po raz kolejny sprawiłam sobie ból, żeby zachować poczucie realności i uciec przed wrażeniem, że zapadam się w nicość.
A przeciez powinnam się już przyzwyczaić do tego widoku, bo nie od dziś Marcelina uwielbiała epatować swoim szczęściem w mediach społecznościowych.
Powinnam też przyzwyczaić się do tego uczucia, kiedy dojmująca pustka miesza się z wściekłością, bezradność z rozpaczą, samotność z pragnieniem, żeby wyszarpnąć go z jej ramion i schować dla siebie na zawsze.
Tak, byłam zazdrosna i jednocześnie zdawałam sobie sprawę, że nie mam prawa być.
Jej uśmiech.
Jego oczy wyrażające czułość.
Jej ręka wpleciona w jego uścisk.
Zwyczajne zdjęcie z zawodów jeździeckich, w których uczestniczyła jego córka. Widziałam już takich wiele. Nie musiałam zresztą oglądać zdjęć, żeby wiedzieć, że są razem szczęśliwi.
Sam mi to przecież powiedział.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz